Moda na ekstrawagancję?

     Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd żyła piękna i młoda dziewica o imieniu Lu, która kochała pięknego acz ubogiego młodzieńca Tzu Li. Ta urocza para w swej czystej i romantycznej miłości nie przypuszczała by kiedykolwiek, cokolwiek mogło stanąć na drodze ku ich szczęśliwości. Ojcem Lu był bogaty chiński kupiec, który chąc zapewnić córce przyszłość postanowił wydać ją za zamożnego choć niezbyt urodziwego szlachcica chińskiego Ho-Chana. Lu nie chciała zgodzić się z wolą ojca, ale to nie miało wówczas żadnego znaczenia. Gdy Lu po raz pierwszy ujrzała Ho-Chana jej rozpacz była większa niż chiński mur. Okazał się on być starym, a nawet bardzo starym człowiekiem, jego twarz była blada i pomarszczona.

     Miał on duże odstające uszy, na czubku jego głowy sterczała kita długich, siwych i rzadkich włosów, jego twarz "zdobiły" długie i cienkie wąsy, a z nosa wypełzały ostre, szare włosy. Dłonie starca były długie, pomarszczone i zakończone od dawna nie przycinanymi paznokciami, które wyrastały z powykrzywianych reumatyzmem i okrytych siwym puchem palców. Gdy piękna jak kwiat brzoskwini Lu opowiedziała swemu ukochanemu o matrymonialnych planach jej ojca, Tzu Li postanowił udać się po pomoc do czarnoksiężnika Ming-Czu znad Złotej Rzeki. Stary czarnoksiężnik po wysłuchaniu tej strasznej historii postanowił pomóc młodym kochankom i rzekł; - Zamienię HoChana w psa... ale ... rzucone przeze mnie zaklęcie dotyczyć będzie także wszystkich dzieci poczętych z waszej miłości...- Zrozpaczeni kochankowie przystali na propozycję czarnoksiężnika Ming-Czu i niemyśląc o jutrze wrócili do domu. Nazajutrz Lu i Tzu Li poszli na spacer nieopodal klasztoru Lu-Soon, gdzie mieli swą ulubioną altanę, a wniej na ławeczce siedział mały piesek z kitą długich siwych włosów na głowie, długimi pazurkami i o nagim ciele. pełni wyrzutów sumienia zabrali nagiego pieska ze sobą a on nie odstąpił ich już nigdy. Lu i Tzu Li mieli dużo dzieci acz wszystkie miały postać małych nagich piesków z czuprynkami długich włosów na głowie. Nie żałowali jednak nigdy, iż dla swej miłości poświęcili dzieci, które podobno po ich śmierci trafiły do buddyjskich świątyń by strzec je przed złymi duchami i czarnoksiężnikami.


     Tyle o małych nagich pieskach mówi legenda. Jednakże zdania naukowców na temat pochodzenia nagich piesków są podzielone. Wiadomo, że nagie psy istniały na Ziemi od tysiącleci. jedna z teorii, moim zdaniem najbardziej prawdopodobna, głosi, iż nagie psy powstały w drodze mutacji, a ich formą wyjściową był żyjący ponad pięć tysięcy lat temu nagi pies afrykański - Canis Africanis. Wielu naukowców skłania się ku tezie, że znane nam dziesiejsze nagie rasy psów pochodzą od chińskich grzywaczy. Wiadomo, że chińscy żeglarze przywieźli nagie psy do Ameryki już około XV-XVI wieku, a jakiś czas później znane były one zarówno w Egipcie i Mongolii, Peru i Indiach. Niezależnie od miejsca i uwarunkowań kulturowych nagie psy służyły kilku celom: leczniczym, religijnym, towarzyskim i ... kulinarnym. Ludowa medycyna przypisywała nagusom lecznicze moce w chorobach reumatycznych, bólach, przeziębieniach, a nawet... chorobach umysłu.

     Religie różnych kultur czciły te psy jako bliskie Thanatosowi - bogowi śmierci. Czasami, szczególnie w kręgu kultur Dalekiego Wschodu, hodowano większe nagie psy w celach kulinarnych i podawano je na stoły bogatszej warstwy społecznej.

     Dziś znane jest osiem ras nagich psów, z czego trzy zarejestrowane są w Międzynarodowej Federacji Kynologicznej - FCI, są to: Perro Sin Pelo del Peru, Xoloizcuintle i Chinese Crested Dog czyli chiński pies grzywiasty znany w Polsce pod nazwą chiński grzywacz.


      Chińskie grzywacze znane były w Chinach już około dwa tysiące lat przed naszą erą. Wiadomo, że były one hodowane w czystości rasy a osoby specjalnie szkolone do prowadzenia hodowli nazywane Chan Cient, zajmowały wysoki szczebel w hierarchii społecznej. Dzięki dwóm chińskim naukowcom, panom Chiao Tai i Min Tao, którzy poświęcili wiele lat badaniom na temat udziału zwierząt domowych w historii Chin, mamy również informacje na temat historii chińskich grzywaczy. Z badań przeprowadzonych przez tych naukowców wynika, że około dwa tysiące lat temu istniały już dwa typy grzywaczy. Pierwszy to mały bezwłosy piesek o miękkiej skórze. Oto cytat ze staro - chińskich manusktryptów:" ... grzywa żurawia, ogon lwa i małpie stopy...". Mniejszy typ grzywacza znany był jako świątynny i hodowano go głównie w klasztorach mnichów buddyjskich. były to małe pieski o delikatnej budowie, ważyły około 5 kg., miały długie jedwabiste włosy na głowie, a ich grzywa sięgała często aż do połowy szyi. Najczęściej były bardzo kolorowe.


     Drugi typ był psem "użytkowym", czyli rzeźnym. Były to psy tuczone i zjadane, przeważnie przy okazji świąt religijnych. Jak głosi cytat, były większe, nagie, ze szczeciną na głowie. Grzywacze w tym typie ważyły około 11 kg., miały ciemnoszary kolor skóry, włosy na głowie sięgały nieco za ucho, ich grzywa była ciężka, ale nigdy bardzo długa. Po dziś dzień przetrwało wiele przekazów i legend o grzywaczach. Jeden ze starochińskich przekazów głosi, iż pewien chiński szlachic miał psa podobnego do współczesnych grzywaczy. Trzymał go w klatce z kości słoniowej, na jedwabnej poduszce, a dla jego towarzystwa miał dwa śpiewające ptaszki. Do opieki na pieskiem zatrudniał ów pan młodzieńców, którzy w specjalnej lektyce nosili pieska wszędzie tam gdzie udawał się bogaty szlachcic.

     Najwcześniejszy zapis o chińskim grzywaczu pochodzi z Chińskiej Kroniki Cesarskiej z roku 1200, gdzie opisany jest piesek syna cesarskiego. "... mały piesek z końską grzywą(...), nazywał się Mały Konik..." Pies ten był dekorowany kosztowną biżuterią i srebnymi łańcuszkami. Był on noszony na jedwabnych poduszkach, pod parasolem - latem, a pod futrzanym okryciem - zimą.


     Do Europy wzmianki o nagich psach docierały już w XVI wieku, ale długo jeszcze traktowano je jako swoiste zoologiczne kuriozum. Przez długi czas nagie psy trzymane były wyłącznie w ważniejszych ogrodach zoologicznych lub unikalnych prywatnych kolekcjach, gdzie ich ceny dochodziły do 20 tysięcy dolarów amerykańskich. Pierwszą współczesną hodowczynią chinese crested, jest pani Wood z USA, która swą hodowlą "Crest Haven" zapoczątkowała hodowlę chińskich grzywaczy na świecie. Początki były bardzo trudne, gdyż krzyżowane ze sobą nagie osobniki dawały coraz mniejsze mioty lub też nie rozmnażały się wcale. Nie uznawana początkowo owłosiona odmiana grzywaczy - powder-puff (z ang. puszek do pudru), okazała się być niezbędną w hodowli. Wszystkie nagie rasy psów (oprócz nagiego terriera amerykańskiego) występują także w formie owłosionej, ale paradoksalnie tylko chińskie grzywacze uznane są w tej odmianie przez FCI.


     Genetyczne zależności decydujące o nagości u psów są dziecinnie proste. (Jeżeli o jakiejś cesze decyduje para genów, to o cesze owłosienia u psów decyduje para genów, którą nazwijmy "hh" - obie litery "h" są małe, co znaczy, że są to geny recesywne, tzn. ustępujące. Gen nagości u psów jest dominujący i oznaczony "H". Wszystkie nagie psy są heterozygotami i mają parę genów "Hh" - tzn., że jeden gen jest dominujący, w tym wypadku jest to duże "H". Z prostego matematycznego rachunku wynika, że jeżeli skrzyżujemy psa owłosionego z owłosionym, otrzymamy tylko (!) owłosione potomstwo "hh". Jeżeli skrzyżujemy owłosionego psa z nagim, to w miocie urodzić się mogą zarówno nagie "Hh" jak i owłosione "hh" szczenięta. Krzyżując ze sobą nagie psy otrzymamy w naszym matematycznym rachunku poza nagimi "Hh" i owłosionymi "hh", także szczenię o zapisie "HH", tzn. nagie w formie homozygotycznej - a takie po prostu w przyrodzie nie istnieje! Wszystkie homozygotycznie nagie psy zamierają w życiu płodowym i nie przychodzą na świat.)

     Tak oto sama matka natura zadbała o to by pozostały owłosione odmiany nagich ras psów. Obecnie hodowla chińskich grzywaczy nie nastręcza specjalnych trudności, gdy pamięta się by używać w niej osobników owłosionych, czyli powder-puff.


     Chińskie grzywacze uznane są w dwu odmianach: - nagiej i - powder-puff(owłosionej, często błędnie tłumaczonej na język polski długowłosej), co nadaje rasie ogromnej różnorodności a sędziom niejednokrotnie przyspaża dużo trudności przy porównaniu obu odmian.


     Nagie chińskie grzywacze przypominają miniaturowe koniki. Wspaniałe proporcje, imponująca grzywa, owłosiony ogon i łapy na tle nagiego ciała dają efekt niezapomniany. Mają one swych zaciekłych przeciwników, którzy twierdzą, iż nie można przekonać się do odrażającej nagości u psów jak i fanatycznych wręcz zwolenników, którzy widzą doskonałe piękno w ekscentrycznej nagości tych małych piesków. Nagie psy nie wymagają specjalnie czasochłonnej pielęgnacji, wystarczy im cotygodniowa kąpiel i dobre kremy nawilżające, a latem kremy ochronne z filtrem. Łysole nie boją się zimna choć oczywiście kochają ciepło, wszystkie nagie rasy psów mają lekko podwyższoną temperaturę skóry i wszystkie posiadają doskonały zabezpieczający je przed zimnem mechanizm termoregulacyjny.

     Chińskie grzywacze, niezależnie od odmiany, są wspaniałymi kompanami człowieka. Około trzy tysiące lat bliskości z homo sapiens spowodowały, że psy te bardziej niż inne są od ludzi uzależnione, ale jednocześnie bardziej niż inne z ludźmi związane. Po dziś dzień kochają one sypiać wraz ze swymi opiekunami w łóżkach, tak jak przed setkami lat gdy wygrzewały koje chińskich żeglarzy. potrafią bronić swego domu jak przed wiekami chroniły buddyjskich świątyń przed złymi duchami. Potrafią jak zawsze swym uroczym, zabawnym charakterem bawić, dawać miłość i ciepło.


     W wielu krajach odmiany naga i powder-puff sędziowane są osobno, ale z nieznanych powodów na naszych ringach oceniane są razem. Mimo, iż rasa tworzy nierozerwalną całość, grzywacze powinny mieć możliwość równoległego zdobywania certyfikatów, skoro tak wiele ras tę możliwość posiada choćby ze względu na kolor.

     Pierwsze powder-puffy nie były tak imponujące jak dzisiejsze, dopiero w latach siedemdziesiątych w szwajcarskiej hodowli "Goldenberry" zaczęły pojawiać się wspaniałe psy z szatą do ziemi, przypominające wyglądem miniaturowego afgana. Owiane woalem długich włosów powder-puff fantastycznie poruszający się na ringu niejednokrotnie potrafi podbić serca wielu miłośników psów, a odmiana ta na szczęście ma już wielu zwolenników.


     Dość istotnym błędem w zapisie naszych polskich rodowodów tej rasy jest brak informacji o tym czy przodkowie są nadzy czy powder-puff, co dla hodowców jest informacją nizwykle ważną.


     W połowie lat sześćdziesiątych z hodowli "Crest Heven" sprowadziła grzywacze do Anglii pani Haris. Na kontynent pierwsze chinese crested importował pan Joahim Weinberg z Niemiec rozpoczynając tym samym hodowlę "El-Cinquitin's". Sprowadzone przez niego psy charakteryzowały się dość wyrównanym wzrostem i posiadały ważną dla rasy elegancję. Nie należy jednak zapominać, iż pierwsze grzywacze bardzo różniły się od dzisiejszych championów rasy, miały one często bardzo skąpą grzywę, minimalnie owłosione kończyny, ich głowy były niejednokrotnie bardzo okrągłe w formie a profil charakteryzował się wyraźnym stopem. W roku 1987 powstał w Niemczech pod przewodnictwem pana Weinberg'a - Międzynarodowy Klub Ras Psów Egzotycznych - CER (Club fur Exotische Rassehunde e.V.), działający pod patronatem FCI, który zrzesza miłośników i hodowców wszystkich uznanych nagich ras psów z całej Europy, a ostatnio także innych kontynentów.


     W ciągu ostatnich ponad trzydziestu lat hodowli grzywaczy na świecie znacznie zwiększyła się ich populacja, a rasa zyskała dość znaczną popularność. Jest wiele wybitnych hodowli, o których można pisać, są wśród nich zarówno amerykańskie jak i europejskie. Obecnie na najważniejszych wystawowych ringach prym wiodą hodowle z USA, Meksyku, Niemiec, Anglii, Szwecji, Szwajcarii a ostatnio także z... Rosji.


     Do Polski pierwsze grzywacze sprowadził pan Tomasz Spaltenstein w 1986 roku. Nie zajmował się on jednak hodowlą tej rasy, z jego przydomkiem "Formula" urodził się tylko jeden piesek, powder-puff. Sprowadzona przez niego suka CH.Caprioso YUE-SAI KAN (imp. z Danii), trafiła do mojej hodowli "Dew", gdzie dała kilka wspaniałych miotów, rozpoczynając tym samym hodowlę tej rasy w Polsce. Z przydomkiem "Dew", urodziło się 55 chińskich grzywaczy, wśród których poza championami wielu krajów, są psy z tytułami Inter Championów. Zwycięzców Świata et. Psy te godnie reprezentowały rasę na wielu ringach nie tylko naszego kontynentu. W roku 1999 hodowla chińskich grzywaczy "Dew" przestała istnieć, acz zostawiła sporo dobrego materiału hodowlanego w kraju, między innymi w rokującej znaczne nadzieje hodowli "Amitycja". Dużo grzywaczy pochodzi z powstałej prawie równocześnie hodowli "Sasquehanna", która zaczęła istnieć w oparciu o materiał hodowlany sprowadzony z USA. Nie wszystkie importy w tej hodowli były udane acz obecnie coraz częściej można spotkać doskonałe eksterierowo zwierzęta z tym przydomkiem. Bez wątpienia jest to jedna z większych w Polsce i Europie hodowla chińskich grzywaczy, która odnosi znaczące sukcesy wystawowe. Obecnie jest już dość dużo polskich hodowli grzywaczy i pojawia się ich coraz więcej. Istnieje tylko jedno niebezpieczeństwo we współczesnej hodowli grzywaczy w Polsce - moda! Moda na rasę doprowadziła do znacznego spadku wartości eksterierowej już wielu ras psów, miejmy nadzieję iż ominie ona chińskie grzywacze.

Copyright© Albert Kurkowski
artykuł zamieszczony bezpłatnie za zgodą autora